To, co budujesz latami, może runąć jednej nocy - buduj mimo wszystko...

_
----- biografia

18 marca 1977 r. - Nowy Tomyśl - oto czas i miejsce 
mojego urodzenia. Nic wówczas nie wskazywało na to, 
iż będę tym kim jestem. Szczerze mówiąc byłem blondynkiem 
o kręconych włosach i wiele osób na mój widok mówiło: 
"Jaka ładna dziewczynka". Dziś mój synek ma ten sam 
problem. :)

Do trzeciego roku życia miło i spokojnie spędzałem czas
mieszkając na wsi. Swoje pierwsze kroki w edukacji stawiałem
w Przedszkolu Nr 3 w Wolsztynie. Był rok 1980. Wówczas też 
przeprowadziliśmy się tu - do Wolsztyna.  Rok później 
wprowadzono stan wojenny. Kultowy już brak 
Teleranka to wszystko co trzylatek mógł wówczas z tego
zrozumieć. Zresztą pewnie i tego nie rozumiałem.

W 1984 rok rozpocząłem naukę w "trójce" czyli w wolsztyńskiej
Szkole Podstawowej nr 3. Osiem lat, które tam spędziłem to
czas szczególny. Przede wszystkim to czas pierwszych 
przyjaźni. Osiedle było wówczas naszym światem. 
Wspólna jazda rowerami po osiedlowych uliczkach, 
gra "w nogę" i "w palanta" na boisku szkoły zawodowej, 
gra "w kapsle" i "w noża" w piaskownicy czy w tzw. "kucie
piłeczką palantową" na wieży na placu zabaw. 
Słuchaliśmy wówczas Modern Talking, Europe, Bad Boys Blue, 
a potem Metallica, Slayer'a. Widzieliśmy jak powstają kolejne
bloki - 5 i 4 na Kusocińskiego oraz bloki "mleczarskie", 
jak piaszczyste ulice na osiedlu zamieniają się w asfaltowe 
drogi. Wraz z nowymi blokami na osiedle trafiali nowi lokatorzy.
My wówczas czuliśmy się tu gospodarzami. Dziś mogę
powiedzieć, że dla nas były to dobre, beztroskie czasy.
W tym beztroskich latach upadła "żelazna kurtyna" i z PRL 
nagle weszliśmy w III RP. Koniec socjalistycznej epoki zbiegł się
z końcem osiedlowej przyjaźni. Liceum Ogólnokształcące 
w Wolsztynie przyjęło większość z paczki, w tym także mnie.
Był rok 1992. Po czterech latach i zdaniu w 1996 roku matury
rozpocząłem studia na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza 
w Poznaniu. Wybrałem nauki polityczne. Po pięciu latach
skończyłem studia i obroniłem pracę magisterską 
- tytuł pracy: "Wykorzystanie internetu w marketingu
politycznym na przykładzie prezydenckiej kampanii 
wyborczej 2000 roku w Polsce".

W międzyczasie rozpocząłem pracę. Najpierw od 1999 roku 
w "Głosie Wolsztyńskim" byłem dziennikarzem głównie
zajmującym się sprawami Rady Miejskiej, a więc 
relacjonowaniem obrad wolsztyńskich radnych. 
W kadencji 1998-2003 niejeden radny mógł mi pozazdrościć
obecności na sesjach. Byłem chyba na wszystkich. 
W roku 2003 trafiłem do Przemętu. Tu rozpocząłem pracę 
w Gminnym Ośrodku Kultury jako osoba zajmująca się
promocją i kulturą oraz wydawaniem lokalnej gazety 
"Kurier Przemęcki". Dziś jestem szefem przemęckiego
GOK-u. (piszę "szefem" bo słowa dyrektor jakość nie za 
bardzo lubię).

Cały czas mieszkam w Wolsztynie. Tu mieszka moja rodzina
i z Wolsztynem jestem bardzo związany. Sentyment mam 
także do Przemętu. Jest to, jeśli dobrze poznać, wspaniałe
miejsce, z równie życzliwymi jak w Wolsztynie ludźmi. 
Dziś gdy jestem zarówno w pracy w Przemęcie 
jak i w domu w Wolsztynie mówię że... "jestem u siebie". 

PS. Pozdrowienia od Tarajczyka dla: Kury, Poziomy, Filipa, 
Kuby, Hordusia, Tadzia, Krzycha i Małego. 
-


 

 


To ja i motor wujka-
-

Z rodzinką - żoną Małgosią i synkiem Mateuszem
-
Więcej fotografii niebawem :)